Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/297

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wyraźnie w ciągu dwóch tygodni, proszą, abym zaprzestał odwiedzin, które ściągają ludzką uwagę i szkodę przynoszą córce, usuwając od niej inne korzystnie partye.
KUBUŚ. — I cóż, panie, czy Kubuś ma nosa?
PAN. — Kawaler dodał: „Dwa tygodnie! termin dość krótki. Kochasz, jesteś kochany: za dwa tygodnie cóż uczynisz?“ Odpowiedziałem wręcz kawalerowi, że się usunę.
„Usuniesz się! Nie kochasz zatem?
— Kocham, i bardzo; ale mam rodzinę, nazwisko, pozycyę, widoki i nie zgodzę się nigdy zagrzebać wszystkich tych atutów w kramiku małej mieszczki.
— I mam im to oświadczyć?
— Jak chcesz. Ale, powiem ci, kawalerze, te nagłe i delikatne skrupuły dziwią mnie. Pozwalali córce przyjmować podarki; zostawiali nas po dwadzieścia razy sam na sam; panna ugania po balach, zebraniach, teatrach, spacerach, na wsi i w mieście, z pierwszym lepszym kto jej może ofiarować powóz i konie; rodzice śpią głębokim snem podczas gdy u córki goście bawią się lub tańczą; sam wysiadujesz tam ile ci się podoba; a, mówiąc między nami, kawalerze, skoro ciebie wpuszcza się do domu, można śmiało wpuścić i kogo innego. Reputacya panny jest ustalona. Nie chcę ani wierzyć ani przeczyć wszystkiemu co powiadają, ale przyznasz że mogliby wcześniej zdobyć się na troskliwość o honor swego dziecka. Mam rzec prawdę? Wzięli mnie za dudka, którego spodziewają się doprowadzić za nos do stópek księdza proboszcza. Omylili się.