Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ból gardła naszego przyjaciela Kubusia będzie trwał dłużej, jeśli pan jego zatnie się w upartem milczeniu, trzeba ci będzie zadowolnić się tym epizodem, który będę się starał przewlekać tak długo, aż Kubuś nie wyzdrowieje i nie podejmie historji swoich amorów...

Tutaj, zachodzi przerwa, w istocie godna pożałowania, w rozmowie Kubusia i jego pana. Pewnego dnia, jakiś potomek Nodota, prezydenta de Brosses, Freinshemiusa, albo też ojca Brottier[1], wypełni ją może, potomkowie zaś Kubusia lub jego pana, zarazem właściciele rękopisu, uśmieją się z tego serdecznie.
Zdaje się, że Kubuś, skazany na milczenie wskutek bólu gardła, zawiesił historję swych amorów; natomiast pan rozpoczął historję swoich. Jestto proste przypuszczenie i podaję je tylko w tym charakterze. Po kilku wierszach wykropkowanych, zwiastujących jakiś ubytek, czytamy: „Niemasz nic smutniejszego na świecie jak być głupcem...“ Czy to Kubuś wygłasza ten apoftegmat? Czy może jego pan? Byłby to przedmiot do długiej i najeżonej trudnościami dyssertacji. O ile Kubuś był na tyle zuchwałym aby skierować te słowa do pana, ten znów był dość szczerym, aby skierować je do samego siebie. Jakbądź się rzeczy mają, jasnem, zupełnie jasnem jest, iż to pan prowadzi rzecz dalej.

PAN. — Było to w wilję jej imienin; znalazłem się bez grosza. Kawaler de Saint-Ouin, mój serdeczny przyjaciel, nie kłopotał się nigdy niczem. „Nie masz pieniędzy? rzekł.

  1. Nodot, odnalazł mniemane fragmenty Petroniusza; de Brosses, usiłował odtworzyć tekst Sallustjusza; Freinshemius, uzupełnił Kwintusa Kurcjusza; Brottier, tłómacz Tacyta.