Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/280

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i Rabelais, jeden wśród starożytnych, drugi wśród współczesnych najwyżsi arcykapłani gąsiora.
Zatem Kubuś posługiwał się terminem engastrimythów?... Dlaczego nie, czytelniku? Kapitan Kubusia był Bakbukczykiem; mógł znać to wyrażenie, a Kubuś, który zachował w pamięci wszystkie słowa kapitana, mógł je zapamiętać; ale, poprawdzie, słowo Engastrymytha jest moje, w tekście zaś oryginalnym czyta się: Brzuchomowca.
Wszystko to bardzo ładnie, powiadacie, ale cóż amory Kubusia? — Amory Kubusia wiadome są jeno samemu Kubusiowi; na razie, trapi go ból gardła, skazujący Kubusiowego pana na uciechy zegarka i tabakierki; który to brak równie jest przykry dla niego jak dla was. — Cóż tedy z nami będzie? — Daję słowo, sam nie wiem. Oto byłaby dobra chwila, aby zapytać boskiej Bakbuk, albo świętego Gąsiora; ale kult jego upada, świątynie stoją opuszczone. Tak jak, z urodzeniem boskiego naszego Zbawiciela umilkły wyrocznie pogańskie, tak samo ze śmiercią Galleta wyrocznie Bakbuk oniemiały; jakoż, niema już wielkich poetów, niema już rapsodów natchnionej elokwencji; niemasz owych utworów naznaczonych piętnem pijaństwa i geniuszu; wszystko jest wyrozumowane, odmierzone, akademickie i płaskie. O boska Bakbuk! o święty Gąsiorze! o bóstwo Kubusiowe! Powróć między nas!... Bierze mnie ochota, czytelniku, rozpowiadać ci o urodzeniu boskiej Bakbuk, cudach jakie objawiły się podczas niego i po niem, błogości jej panowania i klęskach abdykacji; i jeśli