Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/278

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pnie, mruczał przez zęby, spoglądał na zegarek i napychał dziurki od nosa.
Zapomniałem ci powiedzieć, czytelniku, że Kubuś nie puszczał się nigdy w drogę bez bukłaczka napełnionego co najprzedniejszem; był stale zawieszony u łęku przy siodle. Za każdym razem kiedy pan przerywał jego opowiadania jakiemś nieco przydługiem pytaniem, Kubuś odczepiał bukłaczek, pociągał stateczny łyk, i przywracał go na zwykłe miejsce dopiero wówczas kiedy pan przestał mówić. Zapomniałem również powiedzieć, iż, w wypadkach które wymagały namysłu, pierwszym jego ruchem było zasięgać rady bukłaczka. Czy trzeba było rozstrzygnąć jakąś kwestję natury moralnej, przedyskutować fakt, wybrać z pomiędzy dwóch dróg jedną, zacząć, poprowadzić, albo też porzucić jakąś sprawę, zważyć pożytki lub szkody akcji politycznej, spekulacji handlowej lub finansowej, słuszność lub niedorzeczność jakiegoś prawa, losy wojny, wybór gospody, w gospodzie izby, w izbie łóżka, pierwszem jego słowem było: „Poradźmy się bukłaczka.“ Ostatniem zaś: „Takie jest zdanie bukłaczka i moje.“ Skoro los wzbraniał się wyraźnie doń przemówić, tłómaczył go sobie bukłaczkiem; był to rodzaj Pytji przenośnej, milknącej natychmiast skoro była próżna. W Delfach, Pytja, siedząca z podniesionemi kieckami, gołym zadkiem na trójnogu, czerpała natchnienie z dołu do góry; Kubuś, na koniu, z głową zwróconą ku niebu, z odkorkowanym bukłaczkiem i szyjką zwróconą do ust, czerpał natchnienie z góry ku dołowi. Kiedy Pytja i Kubuś głosili swe wyrocznie, oboje byli pijani. Twierdził, iż Duch święty zstąpił na