Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PAN. — Sługę! bardzoś pan łaskaw na mnie: to ja jestem jego sługą, i, nie dalej jak dziś rano, mało brakło aby mi tego dowiódł bardzo wyraźnie.
Tak rozumując, dotarli do miejsca noclegu, gdzie wspólnie zakwaterowali się na popas. Pan Kubusia i margrabia des Arcis wieczerzali razem; Kubusiowi i młodemu człowiekowi nakryto osobno. Pan skreślił margrabiemu w kilku słowach historję Kubusia i jego fatalistyczny pogląd na świat. Margrabia wspomniał o młodzieńcu, który mu towarzyszył. Był on wprzód mnichem reguły Premonstrantów. Opuścił klasztor w niezwykłych okolicznościach; przyjaciele zalecili go margrabiemu; wziął go tedy na razie jako sekretarza, nim się trafi co lepszego. Pan Kubusia rzekł: To zabawne.
MARGRABIA DES ARCIS. — Co pan w tem widzisz zabawnego?
PAN. — Mówię o Kubusiu. Zaledwie weszliśmy do gospody, gdzie spędziliśmy ostatnią noc, Kubuś rzekł pocichu: „Panie, niech się pan przypatrzy dobrze temu młokosowi: założę się, że był mnichem.“
MARGRABIA. — Nie wiem po czem, ale trafił. Czy pan się wcześnie kładzie?
PAN. — Zazwyczaj niezbyt; a dziś wieczór tem mniej mi pilno, ile że odbyliśmy ledwo połowę stajania.
MARGRABIA DES ARCIS. — Jeżeli pan nie ma na widoku nic pożyteczniejszego lub przyjemniejszego, opowiem mu historję mego sekretarza; też nie należy do pospolitych.
PAN. — Posłucham chętnie.