Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


być między nimi poruszona, i aby roztrząsano na przyszłość prerogatywy pana i sługi. Chcemy, aby jeden rozkazywał a drugi słuchał, każdy wedle najlepszej możności i wiary, i aby to, co jeden może a drugi powinien, zostawione było nadal w tej samej niejasności co poprzednio.“
I, kończąc ten wyrok, wygrzebany w jakiemś współczesnem dziele, wydanem z okazji sprzeczki zupełnie podobnej, w której, z jednego końca królestwa na drugi, pan krzyczał do sługi: „Zleziesz!“ sługa zaś odkrzykiwał nawzajem: „Nie zlezę!“ gospodyni rzekła: Teraz Kubuś poda mi rękę bez dłuższego parlamentowania...
Kubuś wykrzyknął boleśnie: Było tedy napisane w górze, że zlezę!...
GOSPODYNI, do Kubusia. — Było napisane w górze, że, z chwilą kiedy się wstępuje w służbę, będzie się schodzić, wchodzić, iść naprzód, cofać, zostawać w miejscu, przyczem nigdy nie będzie wolno nogom uchylać się od rozkazów głowy. Podać mi tu zaraz rękę, i niechaj się wyrok spełni...
Kubuś podał rękę gospodyni; ale, zaledwie przekroczyli próg pokoju, pan rzucił się na Kubusia i uściskał go; odbiegł Kubusia, aby uściskać gospodynię; i, ściskając naprzemian oboje, mówił: „Jest napisane w górze, że nigdy nie wyzbędę się tego postrzeleńca, i że, póki będę żył, on będzie moim panem, a ja jego sługą...“ Gospodyni dodała: „I że, jak przykład pokazuje, będzie się wam z tem działo wcale niezgorzej.“
Gospodyni, załagodziwszy kłótnię, którą brała za pierwszą, a która była więcej niż setną tego rodzaju,