Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PAN, do Kubusia. — Mów, gałganie.
KUBUŚ, do pana. — Mów pan sam.
GOSPODYNI, do Kubusia. — Dalej, panie Jakóbie, mówże, kiedy pan ci rozkazuje; ostatecznie, pan jest panem...
Kubuś wyłożył rzecz gospodyni, która, wysłuchawszy, rzekła: Panowie, czy chcecie przyjąć mnie za rozjemcę?
KUBUŚ I JEGO PAN, naraz. — Bardzo chętnie, pani gosposiu.
GOSPODYNI. — I zobowiązujecie się honorem spełnić mój wyrok?
KUBUŚ I JEGO PAN. — Honorem, honorem...
Wówczas gospodyni, sadowiąc się na stole i przybierając głos i postawę poważnego urzędnika, rzekła:
„Wysłuchawszy oświadczenia imć pana Jakóba, i zważywszy fakty służące ku udowodnieniu, iż jego pan jest dobrym, bardzo dobrym, za dobrym panem; że Kubuś też nie jest złym sługą, mimo iż nieco podległym mięszaniu pojęć posiadania bezwarunkowego i niewzruszalnego z przyzwoleniem dobrowolnem i przejściowem, unicestwiam równość, jaka wytworzyła się z upływem czasu między nimi, i równocześnie natychmiast ją wznawiam. Kubuś zejdzie na dół i, zeszedłszy, powróci tutaj; wejdzie z powrotem we wszystkie prerogatywy, jakiemi cieszył się aż do tego dnia. Pan poda mu rękę i rzeknie przyjaźnie: „Dzień dobry, Kubusiu, rad jestem iż cię oglądam z powrotem...“ Kubuś odpowie: „I ja rad jestem, że pana znów widzę...“ I zabraniam, iżby kiedykolwiek ta sprawa miała