Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dziennie: rano, w porze obiadowej, około piątej i w czas wieczerzy. Masz mu być posłuszną jak mnie samej. Słyszałaś, i pilnuj się raz na zawsze.“
PAN. — Czy wiesz, co się zdarzyło biednemu Desglands?
KUBUŚ. — Nie, panie; ale jeśli życzenia, jakie zasyłałem za jego pomyślność, nie ziściły się, to z pewnością nie dlatego by im zbywało na szczerości. On to powierzył mnie p. komandorowi La Boulaye, który zginął w czasie przeprawy na Maltę; komandor La Boulaye oddał mnie swemu starszemu bratu kapitanowi, który obecnie pewno umarł na fistułę; kapitan oddał mnie młodszemu bratu, generalnemu prokuratorowi w Tuluzie, który dostał bzika i którego rodzina kazała zamknąć. Ów pan Pascal, generalny prokurator w Toluzie, przekazał mnie hrabiemu de Tourville, który wolał zapuścić brodę pod kapturem Kapucyna niżeli narażać życie; hrabia de Tourville oddał mnie margrabinie du Belloy, która drapnęła do Londynu z jakimś przybłędą; margrabina du Belloy dała mnie jednemu z krewniaków, który stracił wszystko na kobiety i musiał wędrować za morze; ówże krewniak polecił mnie niejakiemu panu Hérissant, lichwiarzowi z rzemiosła, który lokował na procent pieniądze pana de Rusai, doktora Sorbony, który mnie znowuż umieścił u panny Isselin, którą pan wziąłeś na utrzymanie i która umieściła mnie u pana, któremu będę zawdzięczał kawałek chleba na stare lata, obiecał mi to pan bowiem jeżeli przy panu wytrwam; a nie zanosi się jakoś abyśmy się mieli rozłączyć. Kubuś był stworzony dla pana, a pan dla Kubusia.