Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Taka była jej natura; cios ten skazywał ją na życie w nudzie i samotności. Mężczyzna rzuca się ze sztyletem na drugiego za jeden gest, za błahą obrazę; i niema być wolno uczciwej kobiecie, zgubionej, zniesławionej, zdradzonej, popchnąć zdrajcę w ramiona ladacznicy? Och! czytelniku, nader lekki jesteś w pochwałach, i nader surowy w potępieniu. Powiecie, że bardziej macie za złe margrabinie sposób, niż rzecz samą. Nie możecie się pogodzić z urazą tak wytrwałą; z tą pajęczą siecią szalbierstw i kłamstw, ciągnącą się przez rok blizko. Ani ja także, ani Kubuś, ani jego pan, ani gospodyni. Ale umiecie darować wszystko pierwszemu impetowi; otóż, powiem wam, że pierwszy impet, który u innych trwa krótko, u pani de La Pommeraye i kobiet jej charakteru jest długi. Dusza ich pozostaje niekiedy przez całe życie pod wpływem pierwszego wrażenia zniewagi; cóż w tem niepodobnego do pojęcia lub usprawiedliwienia? Widzę tylko, iż niewierność stałaby się rzeczą mniej utartą, i przyklasnąłbym szczerze prawu, skazującemu na towarzystwo ladacznic tego, ktoby uwiódł i porzucił uczciwą kobietę: człowiek pospolity przynależy kobietom pospolitym.

Podczas gdy ja rozprawiam, pan Kubusia chrapie tak jakgdyby mnie był słuchał; Kubuś zaś, któremu muskulatura nóg odmawia posłuszeństwa, błądzi po pokoju, w koszuli i boso, przewraca wszystko co napotka i budzi pana, odzywającego się z za firanek: „Kubusiu, ty jesteś pijany.“
— Albo blizko tego.
— O której godzinie masz zamiar się położyć?