Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/182

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mszy ani razu od dwóch tygodni. Ach! droga przyjaciółko, co to za twarz; jakaż ona piękna!..,
Pani de La Pommeraye wiedziała o tem. „To znaczy, rzekła, iż, uczyniwszy wszystko aby się uleczyć, nie poniechałeś niczego aby się utwierdzić w szaleństwie, i że ten ostatni zamiar lepiej ci się powiódł?
MARGRABIA. — Tak, powiódł się, nie umiałbym opisać do jakiego stopnia. Czyż nie ulitujesz się nademną i czy nie będę ci winien szczęścia oglądania jej?
PANI DE LA POMMERAYE. — Rzecz jest trudna, i, jeśli się jej podejmę, to pod jednym warunkiem; mianowicie, iż zostawisz te nieszczęśliwe w spokoju i przestaniesz je dręczyć. Nie będę ci taić, iż pisały do mnie z rozżaleniem o twojem prześladowaniu; oto list...“
List dany margrabiemu do przeczytania, ułożony był wspólnie. Napisała go jakoby panna Aisnon na rozkaz matki: a włożono weń tyle godności, słodyczy, prostoty, wytworności i dowcipu, ile było trzeba aby do reszty zawrócić w głowie margrabiemu. Toteż podkreślał wykrzyknikami każde słowo; nie było zdania, któregoby kilkakrotnie nie odczytał; płakał z radości; mówił do pani de La Pommeraye: „Przyznaj, drogo przyjaciółko, że nie można chyba napisać zręczniej i ładniej.
PANI DE LA POMMERAYE.Przyznaję,
MARGRABIA. — I że każde słowo budzi wprost podziw i szacunek dla takiej kobiety!
PANI DE LA POMMERAYE. — Takby się godziło.