Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Dobra! rzekł intendent do cukiernikowej z którą spoczywał w pierzynach; niema niebezpieczeństwa: to komisarz przybywa wypełnić rozkazy. Otwórzmy: powiem kto jestem, zabierze się z powrotem i wszystko będzie skończone“.
Cukiernikowa, w koszuli, otwiera i kładzie się do łóżka.
„— Gdzie mąż?
CUKIERNIKOWA. — Niema go.
KOMISARZ, rozsuwając firanki. A któż to taki?
INTENDENT. — To ja; jestem intendentem pana de Saint-Florentin.
KOMISARZ. — Kłamiesz pan; jesteś cukiernikiem; cukiernik bowiem jest ten który śpi z cukiernikową. Proszę wstawać, ubierać się i za mną.
Trzeba było usłuchać; doprowadzono go tutaj. Minister, powiadomiony o niegodziwości intendenta, pochwalił postępowanie komisarza, który, dziś wieczorem o zachodzie słońca, ma przyjść zabrać go z tego więzienia aby przewieźć do Bicêtre. Tam, dzięki oszczędności administratorów, będzie spożywał ćwiartkę lichego chleba, uncję krowiego mięsa, i będzie mógł dudlić na basach od rana do wieczora...“ A gdybym tak i ja przyłożył głowę do poduszki, czekając na przebudzenie Kubusia i jego pana; jak wam się zdaje?

Nazajutrz, Kubuś zerwał się wczesnym rankiem, wystawił głowę przez okno aby zobaczyć jak jest na dworze, przekonał się że szkaradnie, położył się z powrotem, i pozwolił spać swemu panu i mnie jak długo nam się spodoba.