Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dekretu który był jego następstwem, uwięziłem się i zaprowadziłem tutaj.
— Czyś pan oszalał?
— Nie, panie; mówię jak było.
— Czy nie mógłbyś pan wytoczyć samemu sobie nowego procesu, wygrać go i, w następstwie nowego wyroku i dekretu, kazać się wypuścić na wolność?
— Nie, panie.“
Gousse miał ładną pokojówkę, która służyła mu za połowicę częściej niźli jego własna. Ten nierówny podział zamącił spokój domowy. Mimo iż nie łatwą było rzeczą zatruć życie temu człowiekowi który najmniej na świecie wrażliwy był na krzyki i kłótnie, w końcu postanowił opuścić żonę i zamieszkać ze służącą. Ale cały jego majątek mieścił się w meblach, przyrządach, rysunkach, narzędziach i innych ruchomych sprzętach: że zaś wolał raczej zostawić żonę ogołoconą ze wszystkiego niż wynieść się z próżnemi rękami, oto jaki powziął projekt. Wystawił weksle na imię służącej, ta miała je zaskarżyć, uzyskać zajęcie i sprzedaż ruchomości, które znów z kolei miały zawędrować z hali aukcyjnej do przyszłego mieszkania. Zachwycony tym pomysłem, wystawia weksle, skarży je, bierze dwóch adwokatów, biega od jednego do drugiego, ścigając samego siebie z całą zawziętością, nacierając żwawo, broniąc się licho: uzyskuje wyrok skazujący go na zapłatę pod grozą kar przewidzianych prawem; w myśli zagarnia już wszystko co tylko dało się wyskrobać z domu: ale rezultat niezupełnie odpowiedział marzeniom. Miał do czynienia z hultajką kutą na cztery nogi, która, zamiast patrzeć go na ruchomościach,