Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Pani doktorowo, odparłem boleściwym tonem, nie chce mi się jeść.
— Jedz, jedz, nie zapłacisz przez to ani więcej ani mniej.
— Nie będę jadł.
— Tem lepiej! zostanie dla dzieci i dla mnie.
To rzekłszy, zasuwa firanki, woła dzieci, i zasiadają z apetytem dokoła mojej potrawki.

Czytelniku, gdybym uczynił pauzę i podjął historję człowieka o jednej koszuli ponieważ miał tylko jedno ciało naraz, radbym wiedzieć cobyś o tem pomyślał? Że, nie wiedząc jak się wyplątać z historji w jaką zabrnąłem, ratuję się bajeczką ukutą na prędce, aby zyskać na czasie i szukać jakiegoś sposobu wyłgania się z tej którą rozpocząłem. Otóż, czytelniku, mylisz się pod każdym względem. Wiem, jak Kubuś wydobędzie się ze swej niedoli, a to co wam opowiem o p. Gousse, człowieku o jednej koszuli ponieważ miał tylko jedno ciało naraz, nie jest wcale bajką.
Otóż, w dzień Zielonych Świątek, rano, otrzymałem bilecik od Gousse’a, błagający abym go odwiedził w więzieniu. Ubierając się, zastanawiałem się nad tem zdarzeniem, przekonany, iż zapewne krawiec, piekarz, oberżysta lub gospodarz uzyskali i wprowadzili w czyn wyrok sądowy za jakąś dawną należność. Przybywam; zastaję go we wspólnej izdebce z paroma osobistościami o dość podejrzanym wyglądzie. Pytam, kto są ci ludzie.
„Ten stary, którego pan tu widzisz, w okularach na nosie, to bystry człowiek; znakomicie po-