Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dowiedzieć się co się z nim dzieje. Ale już najtrudniej jest obronić się przeczuciom, które nachodzą nas w chwili, gdy rzecz jakaś dzieje się zdala od nas, i mają charakter niejako symboliczny.
KUBUŚ. — Jest pan niekiedy tak głęboki i wzniosły, że przestaję rozumieć. Nie mógłby mi pan rozjaśnić nieco tej rzeczy zapomocą przykładu?
PAN. — Nic łatwiejszego. Pewna kobieta żyła na wsi z mężem, człowiekiem ośmdziesięcioletnim i cierpiącym na kamień. Mąż żegna się z żoną i jedzie do miasta poddać się operacji. W wilię operacji pisze do żony: „W chwili, gdy otrzymasz ten list, ja będę się znajdował pod nożem brata Kosmy...“ Znasz owe pierścienie ślubne, dające się rozłożyć na dwie części, na których wyryte jest imię męża i żony. Otóż, kobieta ta miała podobny pierścień na palcu, w chwili gdy otwierała list męża. Nagle, dwie połowy pierścienia rozłączają się; ta, która nosiła jej imię, zostaje na palcu; druga, z imieniem męża pada strzaskana na list który właśnie czytała... Powiedz mi, Kubusiu, czy myślisz, że istnieje głowa dość mocna, dusza dość nieugięta, iżby nie wstrząsnął nią, mniej lub więcej, w podobnych okolicznościach podobny wypadek? Toteż, kobieta omal nie przypłaciła tego życiem. Stan jej trwał aż do dnia następnej poczty, przez którą mąż uwiadomił ją, iż przebył szczęśliwie operację, znajduje się poza niebezpieczeństwem i ma nadzieję uścisnąć ją przed końcem miesiąca.
KUBUŚ. — I tak się stało?
PAN. — Tak.
KUBUŚ. — Zadałem to pytanie, ponieważ zauwa-