Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mniej uporczywą. Rozpamiętuj sobie, przeceniaj nawet, wszystko czem był: bystrość jego w zgłębianiu przedmiotów najbardziej przepaścistych; subtelność w omawianiu najbardziej delikatnych; poważny smak który pociągał go ku najdonioślejszym; żywotność jaką umiał tchnąć w najbardziej jałowe; wysoką sztukę z jaką bronił oskarżonych. Wyrozumiałość wlewała w jego umysł tysiąc razy więcej skarbów dowcipu, niżeli interes lub miłość własna użyczała ich winnemu; surowość znał jeno wobec samego siebie. Daleki od szukania wymówek dla lekkich błędów jakie mu się przygodziły, wkładał całą zajadłość wroga w to aby je spotęgować w swoich oczach, i całą przenikliwość zazdrośnika aby obniżać wartość swych cnót przez ścisłe zgłębianie przyczyn, które, być może, powodowały nim bez jego wiedzy. Nie naznaczaj żałobie swej innego kresu, jak tylko ten który sam czas jej zakreśli. Poddajmy się powszechnemu porządkowi kiedy tracimy przyjaciół, tak jak poddamy się, kiedy mu się spodoba rozrządzić nami samymi; wyrok losu, który nam ich wydziera, przyjmijmy bez rozpaczy, jak przyjmiemy bez oporu ów, który, wcześniej lub później, ugodzi w nasze głowy. Obowiązki pogrzebu nie są ostatnimi obowiązkami duszy. Ziemia, którą porusza się w tej chwili, stężeje na grobie twego kochanka; ale dusza twoja zachowa całą tkliwość.“
KUBUŚ. — Mój panie, to wszystko bardzo piękne, ale na kiego licha się to zdało? Straciłem mego kapitana, jestem zrozpaczony, a pan mi tu odstawiasz, jak papuga, strzępy pociechy jakiegoś mężczyzny