Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PAN. — Jasiek, twój brat, był Karmelitą?
KUBUŚ. — Tak, panie, i to Karmelitą bosym. Z natury obrotny i przemyślny, był on adwokatem i doradcą całej wsi. Umiał czytać i pisać, i, od młodu, bawił się odcyfrowywaniem i kopiowaniem starych pergaminów. Przeszedł wszystkie godności zakonu, był kolejno furtjanem, szafarzem, ogrodnikiem, zakrystjanem, pomocnikiem gwardjana i skarbnikiem; idąc tą koleją, byłby zapewnił los nam wszystkim. Wydał za mąż, i dobrze wydał, dwie siostry i jeszcze kilka dziewcząt we wsi. Nie mógł przejść przez ulicę, aby ojcowie, matki i dzieci nie biegli ku niemu i nie wołali: „Dzień dobry, bracie Janie; jak się miewacie, bracie Janie?“ To pewna, iż, kiedy wchodził w dom, wchodziło wraz z nim błogosławieństwo Boże: jeźli była w domu dziewczyna, w dwa miesiące potem była zamężna. Biedny brat Jan! ambicja go zgubiła. Gwardjan, któremu go przydano za pomocnika, był stary. Mnichy posądziły Jasia, iż ułożył sobie plan zajęcia tego stanowiska po jego śmierci, że w tym celu przewrócił do góry nogami całe archiwum, spalił dawne rejestra i sporządził nowe, w ten sposób, iżby, po śmierci starego gwardjana, sam djabeł nie wyznał się w aktach klasztoru. Potrzeba było jakiego dokumentu? trzeba było strawić trzy miesiące na odszukanie go; a i tak często nie zdołano odnaleźć. Ojcowie przewąchali podstęp brata Jana i jego zamiar: wzięli rzecz poważnie, i brat Jan, zamiast zostać gwardjanem jak sobie roił, znalazł się w komórce o chlebie i wodzie, póty próbowany dyscypliną, póki nie zwierzył klucza swoich rejestrów.