Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/043

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czy nie jestem twoim mężem? Czy mąż ma żonę, a żona męża na darmo?
— Och, och!
— Cóż takiego?
— Ucho!...
— Cóż, ucho?
— Gorzej niż kiedy.
— Śpij, to przejdzie.
— Nie potrafię. Och, ucho! ucho!
— Ucho, ucho, łatwo to mówić...“
Nie umiem wam powiedzieć, co zaszło; ale kobieta, powtórzywszy kilka razy ucho, ucho, głosem cichym i przyspieszonym, zaczęła wreszcie bełkotać przerywanemi głoskami u... cho... u... cho..., a potem, w następstwie tego u... cha..., sam nie wiem co jeszcze; wszystko razem, w połączeniu z milczeniem jakie zaległo potem, pozwoliło wnosić, iż swędzenie ucha uśmierzyło się w ten lub ów sposób, mniejsza o to jak: co mi zrobiło szczerą przyjemność. No, a dopiero jej!
PAN. — Kubusiu, połóż rękę na sumieniu i przysięgnij, że nie w tej kobiecie się zakochałeś.
KUBUŚ. — Przysięgam.
PAN. — Tem gorzej dla ciebie.
KUBUŚ. — Gorzej lub lepiej. Myśli pan zapewne, iż kobiety, które są takiej przyrody co ona, chętnie użyczają ucha?
PAN. — Myślę, iż tak jest napisane w górze.
KUBUŚ. — Ja myślę, iż, w dalszym ciągu, napisane jest, że nie długo słuchają jednego i tego samego osobnika i bywają conieco skłonne użyczać ucha postronnym.