Zaprawdę, nie znam na świecie nic równie szlachetnego i wzniosłego, jak prawdziwa przyjaźń.
— A jakież, proszę, są wasze pojęcia o obowiązkach prawdziwej przyjaźni? — zagadnęła zielona makolągwa, co siedząc na pobliskiej wierzbie, słyszała poprzednią rozmowę.
— Tak, tego właśnie i ja pragnęłabym się dowiedzieć — rzekła kaczka. I przypłynąwszy nad brzeg stawu, stanęła na głowie, aby dzieciom swym dać dobry przykład.
— Co za głupie pytanie! — krzyknął szczur. — Oczywiście, że od przyjaciela wymagałbym, aby się dla mnie poświęcał.
— A jakim byłbyś ty względem niego? — spytał ptaszek, kołysząc się na srebrnej gałązce i trzepocząc skrzydełkami.
— Nie rozumiem twego pytania — odparł.
— Więc pozwól, a opowiem ci historję na ten temat — rzekła makolągwa.
— Czy ta historja mnie dotyczy? — spytał szczur. — Jeśli tak, to chętnie posłucham, gdyż nadzwyczajnie lubię opowiadania.
— Da się do ciebie zastosować — odparła makolągwa; i, sfrunąwszy z gałązki, usiadła nad brzegiem stawu i opowiedziała historję o prawdziwym przyjacielu.
— Razu pewnego — poczęła makolągwa — żył sobie poczciwy chłopiec, Janek.
— Czy był bardzo zdolny? — spytał szczur.
— Nie — odparła makolągwa. — Nie sądzę, aby był posiadał jakiekolwiek wybitne zdolności, bo