Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


żyszcz świata, wyłączne przejmowanie się materjalną stroną życia; ta sama śmieszna zarozumiałość i wysokie pojęcie o własnem swojem znaczeniu. Chrystus szydził z „pobielanych grobów“ powagi i określenie to utrwalił na wieczne czasy. Powodzenie w świecie było dla Niego rzeczą godną pogardy, bezwzględnie pozbawioną wszelkiego znaczenia. Bogactwo uważał za niepotrzebny i szkodliwy dla człowieka balast. Nie uznawał poświęcania życia na rzecz jakiegokolwiek systemu czy moralności.
Wskazywały że formy i obrządki stworzone były dla człowieka, a nie człowiek dla form i obrządków. Sabbatarjanizm był dla Niego wzorem rzeczy, które należałoby unicestwić. Nieubłaganie szydził z filantropji, traktowanej na zimno, z miłosierdzia, uprawianego na popis, z czczej formalistyki, do której tak wielką przywiązują wagę tuzinkowe umysły. Ortodoksją jest w naszem pojęciu bezkrytyczne trwanie w ustalonym światopoglądzie; u filistynów wszakże, i w ich rękach, była ona straszliwą, paraliżującą tyranją. Chrystus przekreślił jej znaczenie. Wykazał, że duch jedynie ma wartość. Z szczególną przyjemnością wykazywał filistynom, że, mimo ich ciągłego powoływania się na Księgi