Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/83

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sza każdego człowieka powinnaby być a guisa di fanciulla che piangendo e ridendo pargoleggia (jak dziewczynka, która bawi się, płacząc i śmiejąc się). Czuł On, że życie płynie, że jest zmienne, że pozostaje w ciągłym ruchu, że jest czynne, i że pozwolić mu zakrzepnąć w jakąś stałą formę, znaczy — skazać je na śmierć. Uważał On też, że ludzie nie powinni brać nazbyt poważnie materjalnych, pospolitych stron życia; że być niepraktycznym jest rzeczą wzniosłą, i że nie należy przejmować się zbytnio interesami. Ptaki nie czynią tego; dla czegóż mieliby czynić to ludzie? Czarujący jest, kiedy powiada: „Nie zaprzątaj sobie głowy jutrem; czyż dusza nie znaczy więcej niż interes? czy ciało nie ma większego znaczenia niż odzież?“ To ostatnie zdanie mogło było wyjść z ust Greka. Tętni w niem grecki światopogląd. Ale tylko Chrystus mógł wypowiedzieć oba, i w tak doskonały sposób streścić dla nas życie.
Cała Jego moralność jest współczuwaniem, a więc tem właśnie, czem moralność powinna być. Gdyby jedynem, wyrzeczonem przez Niego kiedykolwiek, zdaniem było: „Wiele jej odpuszczonem będzie, bowiem wiele kochała“, warto byłoby śmierć ponieść za