Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


oczekiwanie ich i że zaprzestaną zupełnie ich szukać; zaś życie dziecka podobne jest raczej do dnia kwietniowego, w którym nie brak kwiatom i deszczu i słońca.
Bujność wyobraźni, jako najistotniejsza cecha Chrystusa, czyni zeń drgający żywem tętnem punkt ośrodkowy romantyki. Postacie dramatów poetyckich i ballad są wytworem wyobraźni ich autorów; Jezusa z Nazaretu stworzyła wyłącznie własna Jego wyobraźnia. Wołanie Izajasza nie pozostawało w bliższym związku z Jego przyjściem, aniżeli śpiew słowika z wschodem księżyca — może jednak w takim samym. Był on zarazem zaprzeczeniem i potwierdzeniem proroctwa. Na każdą, ziszczoną przez Niego nadzieję, przypadała inna, przez Niego rozwiana. „We wszelkiem pięknie — mówi Bacon — dziwna zachodzi proporcjonalność“. Zaś o tych, którzy zrodzeni są z ducha, o tych, którzy, podobnie jak On sam — są siłami dynamicznemi — mówi Chrystus, że są jako wiatr, „wiejący, gdzie mu się podoba i nikt powiedzieć nie może, skąd przywiewa i dokąd dąży“. Dla tego właśnie postać Jego taki ma czar dla artystów. Są w Nim wszystkie barwne czynniki życia: zagadkowość, odmienność, wzniosłość, wpływowość, ekstaza i miłość. Czyni zadość potrzebie cu-