Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jestem, iż niema żadnego innego, i że, jeśli świat w istocie zbudowany został z cierpienia, była miłość jego budowniczym. Żadną bowiem inną drogą nie mogłaby dusza człowieka, dla którego świat został stworzony, osiągnąć takiej pełni doskonałości. Rozkosz — dla pięknego ciała, ale dla pięknej duszy — ból.
Twierdząc, że jestem przeświadczony o tych rzeczach, mówię ze zbyt wielką dumą. Hen, w dali, niby skończenie piękną perłę, dostrzedz możemy Gród Boży. Jest tak cudowny, że wydaje się, jakoby dziecko mogło dotrzeć tam w letni dzień. Istotnie, dziecko mogłoby. Inaczej dzieje się ze mną i mnie podobnymi. Prawda objawić się nam może w jednej krótkiej chwili, a potem znów ginie z przed naszych oczu podczas długich godzin, wlokących się za tą chwilą stopami z ołowiu. Tak trudno jest utrzymać się „na wyżynach, na które zdolna jest wznieść się dusza“. Myślimy pod kątem wieczności, ale zwolna tylko poruszamy się w czasie. Jak leniwie zaś posuwa się czas dla tych, co zamknięci są w więzieniu, nie mam chyba potrzeby powtarzać. Zbytecznem byłoby też mówić o śmiertelnem znużeniu i rozpaczy, wślizgujących się ponownie do naszych cel, do