Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


szorstko i brutalnie; cytowała go często matka moja w ciężkich momentach późniejszego swojego życia. Nie chciałem wówczas uznać kryjącej się w nim prawdy; nie chciałem przypuścić, aby mógł zawierać w sobie prawdę. Nie byłem w stanie zrozumieć go. Odpowiadałem jej — pamiętam to dobrze, — że wcale nie mam zamiaru jadać chleba we łzach, ani też spędzać smutnych nocy w oczekiwaniu jeszcze smutniejszego ranka.
Nie miałem pojęcia, że była to właśnie jedna z rzeczy, które szykuje dla mnie los; nie przypuszczałem, że przez cały długi rok nie będę robił nic innego. Miara moja została mi odmierzona. I dopiero w ciągu paru ostatnich miesięcy, po szeregu przeraźliwych przejść i walk, byłem zdolny zrozumieć niektóre prawdy, kryjące się w głębi cierpienia. Księża i wogóle ludzie, którzy wygłaszają zdania, nie rozumiejąc właściwej ich treści, mówią nieraz o cierpieniu, jako o tajemniczem misterjum. W rzeczywistości zaś jest cierpienie objawieniem. Człowiek, który cierpi, widzi rzeczy, których dawniej nigdy nie dostrzegał. Rozpatruje całe dzieje świata z odmiennego zupełnie stanowiska. Co niejasne, instynktownie jedynie przeczuwał