Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


go sposobu stwierdzenia własnej jaźni. Jest to jedyne, o czem myślę. A pierwszą rzeczą, jaką mam do zrobienia, jest — wyzbycie się wszelkiego uczucia goryczy do świata.
Jestem zupełnie bez grosza, i zupełnie bezdomny. Są jednakże gorsze od tego rzeczy. Jestem zupełnie szczery, mówiąc, że wolałbym chodzić od domu do domu, żebrząc o kawałek chleba, aniżeli wyjść z więzienia z goryczą w sercu. Gdybym nie dostał nic w pałacach bogaczów, dostałbym coś w chacie ubogiego. Ci, którzy posiadają dużo, są często chciwi; ci, którzy mają mało, zawsze się dzielą. Nie robiłoby mi zupełnie różnicy spać na chłodnej trawie w lesie, a z nastaniem zimy szukać przytułku w ciepłym stogu siana lub pod dachem stodoły, — bylebym miał miłość w sercu. Zewnętrzne warunki życia utraciły teraz dla mnie wszelkie znaczenie. Świadczy to, do jakich wyżyn indywidualizmu doszedłem, — raczej dochodzę, gdyż droga jest długa, a „gdziekolwiek stąpnę, natrafiam na ciernie“.
Wiem, rozumie się, że nie wypadnie mi żebrać na gościńcu, i że, jeśli miałbym kiedyś spędzić noc na chłodnej trawie, to chyba, aby pisać sonety do księżyca. Gdy wyjdę z więzienia, R — — będzie już czekał na mnie na-