Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


....Powodzenie, szczęście i pomyślność mogą mieć gminne pozory i pospolitą treść, ale smutek jest najsubtelniejszą, najwrażliwszą ze wszystkich rzeczy ziemskich. Nie istnieje w całym świecie myśli poruszenie, które nie wywołałoby przerażającego i doskonałego zarazem wtóru smutku. Cieniuchne listeczki drgającego malarskiego złota, notujące kierunek sił, których oko nie może dojrzeć, grube są w porównaniu z jego subtelnością. Jest to rama, która krwawi za lada dotknięciem dłoni, o ile nie jest nią dłoń miłości; a nawet i wówczas krwawi ona, ale już nie z bólu.

Gdzie panuje troska, tam jest miejsce uświęcone. Przyjdzie czas, kiedy ludzie zrozumieją, co to znaczy. Życie będzie dla nich zamkniętą księgą, dopóki nie zdołają tego zrozumieć. R — —[1] i natury takie jak on, rozumieją to. Kiedy sprowadzono mnie, w towarzystwie dwóch policjantów, z więzienia do sądu, czekał już R — — w długim kurytarzu, aby — wobec całego tłumu, który oniemiał na widok tak miłosiernego, a tak pełnego

  1. W tem pustem, oznaczonem przez R--, miejscu powinno być imię Robbie; jest to zdrobniałe imię Roberta Ross’a, autora przedmowy, który, ze zrozumiałych względów skromności, oddając rękopis Wilde’a do druku, zastąpił imię swoje kreskami.