Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

dne popędzy. Mojem zdaniem nie odczuwali oni w ogóle nigdy żadnych popędów. Popęd jest przejawem życia umysłowego. Oni zaś znali jedynie żądzę, a żądze podobne — to fałszywe bóstwa, domagające się ofiar za wszelką cenę. W danym wypadku znalazły one ofiarę, której „czoło spowija laur“.
No, teraz wreszcie wyciągnąłem cierń. Krótki, zagryzmolony twoją ręką, świstek jątrzył straszliwie. Myślę teraz o tem tylko, abyś zupełnie wyzdrowiał i mógł nareszcie napisać cudowną historję o N.....
Oddaj, proszę, najserdeczniejsze moje pozdrowienie i wyraź najgorętszą wdzięczność moją drogiej twojej matce, a także Aleckowi. „Złocony sfinks“ zapewne wciąż jeszcze jest wspaniały. A wszystko, co jest dobrem, w myślach moich i uczuciach, tysiące pozdrowień i wyrazów głębokiego oddania, wypowiedz w mojem imieniu mieszkance Wimbledonu, której dusza jest świątynią zranionych życiem i ścieżką cierpiących. Nie pokazuj nikomu tego listu i nie powołuj się na jego słowa w twojej odpowiedzi. Opowiedz mi o świecie cieniów, który tak lubiłem. I o życiu żyjących. Chciałbym wiedzieć coś o owym robaku, który mnie ukąsił; ból mój zna jeszcze litość.

Twój Oscar.