Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ble existe“. Mimo to jednak, świadom jestem, że po za całem tem pięknem, niezależnie od rozkoszy, jaką ono daje, kryje się duch nieznany, który wypowiada się w barwach i kształtach; dla ducha tego chciałbym znaleźć oddźwięk harmonijny w mojej istocie.
Znużyły mnie wyraźne wypowiadania się ludzi i rzeczy. Szukam momentu mistycznego w sztuce, w życiu, w naturze. Muszę, bezwzględnie muszę odnaleźć go. Jest to dla mnie koniecznością.
We wszelkich dochodzeniach sądowych idzie o życie człowieka, tak samo jak wszystkie wyroki są wyrokami śmierci; przez takie próby przeszedłem trzykrotnie. Po raz pierwszy, kiedy opuściłem salę sądową jako aresztowany; po raz drugi, kiedy sprowadzono mnie napowrót do więzienia śledczego, i po raz trzeci, kiedy zamknięto mnie w więzieniu karnem na dwa lata. Społeczeństwo, to społeczeństwo, jakie my sami stworzyliśmy, odtrąci mnie od siebie; ale Natura, której słodkie deszcze padają zarówno na sprawiedliwych, jak na niesprawiedliwych, wskaże mi rozpadliny w skałach, w których będę mógł się ukryć, i osłonięte doliny, w których ciszy będę mógł płakać niepostrzeżony. Rozepnie gwiazdy na niebie nocy,