Strona:Opowiadanie mazowieckiego lirnika - Marcin Borelowski Lelewel.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nadwiślańska topol szumi,
Liść liściu podawa,
Kto ma serce ten zrozumie,
Kędy polska sława.
Obsiadły nas cudzoziemcy,
A my poszli w sługi,
Po téj stronie siedzą Niemcy,
Moskale po drugiéj.
Jak wzrok sięgnie po kraj świata,
Niewola, niewola;
Tylko z Karpat orzeł lata,
Na ojczyste pola.
Tylko jeden orzeł wolny
W Karpat okolicy,
Tylko orzeł i wiatr polny
Co nie zna granicy.
Tylko wolne skrzydła ptasze,
Jak w minionym wieku;
A ty musisz nosić człeku,
Niemieckie kamasze.
A tu serce rwie się k’czynu,
Uderza jak młotem,
A świat woła: czekaj synu,
Co potém?... Co potém?
Hej, co potém... w Bożéj dłoni
Ludzkich dziejów wątek;
W Bożéj dłoni los téj broni,
A w ludzkiéj początek.
Coś tam w pieśniach pieją wieszcze:
Ze Polska być musi,
Ale długoż czekać jeszcze,
Nim się kto pokusi.