Strona:Opowiadanie mazowieckiego lirnika - Marcin Borelowski Lelewel.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Coś dzieciątko to karmiła,
Co Polsce hetmani.
Kołysała się dziecina,
Aż wykołysała;
Od Marcina się poczyna,
Nowa Polski chwała.
Cześć dla ciebie Lelewelu,
Coś nas poił chwałą,
Lelewelów będzie wielu,
Borelowskich mało.




Hej! ty chłopie, chłopie małe,
Gdzieś się ty uczyło?...
Widziałoś-ty polską chwałę,
W polu nad mogiłą.
Naszéj Wandy grób zielony,
Na mogilskich łąkach,
A Kościuszki z drugiéj strony.
Krakus na Krzemionkach.

Na mogile kiedy stanie,
Spojrzy na niebiosy,
Coś tam szepce: „Krakowianie,
Do kosy! do kosy!“
Chłopie słucha, wzroki szerzy,
Wisła szumi brzegiem,
Od Marjackiéj spojrzy wieży,
Do Karpat pod śniegiem.
Kraj do koła malowany,
Bujne błonia, pasze,
Nasze góry, nasze łany,
A przecie nie nasze.