Strona:Opis ziem zamieszkanych przez Polaków 1.djvu/525

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dziejami Polski (prof. Roepell i jego następca Caro). Niegdyś uniwersytet wrocławski przyciągał do siebie większą część młodzieży polskiej z W. Ks. Poznańskiego i Prus Zachodnich. Obecnie liczba sudentów polskich jest tam stosunkowo niewielka; większą siłę przyciągającą wywiera Berlin ze swemi licznemi zakładami i różnorodnemi pomocniczemi środkami naukowemi.
Wszystkie zakłady wychowawcze i publiczne instytucye społeczne, których wyliczenia oszczędzimy sobie, mają na Górnym Śląsku nietylko charakter niemiecki, lecz i germanizacyjny, nie tylko nie uwzględniają potrzeb ludności polskiej, lecz zajmują względem niej wprost wrogie stanowisko — jak np. kasy chorych. Wszędzie wszystko obliczone jest na to, aby utrzymać lud polski w dawnej bierności, zależności moralnej, politycznej i materyalnej od władz świeckich i kościelnych, przedsiebierców i magnatów niemieckich, odstraszyć go od udziału w ruchu, który uwydatnia się silnie w całym kraju. Nie trudno zrozumieć, że właśnie ten system pogłębia coraz więcej ujawniające się przeciwieństwa, uświadamia je coraz szerszym warstwom ludu, prowadzi do coraz silniejszego odgraniczania się Polaków od Niemców. W okręgu górniczo-przemysłowym dziś już rozdział ten jest prawie zupełny i sięga do wszystkich dziedzin życia publicznego. Polacy tworzą nietylko własną organizacyę polityczną, lecz zakładają także własne stowarzyszenia i własne instytucye samopomocy, finansowe, kulturalne.
Wykazaliśmy wyżej związek między rozbudzeniem się tego ruchu a „walką kulturną“ i polityką centrum katolickiego. Pierwsze jego początki sięgają jednak znacznie dalej, uwydatniły się w czasach, kiedy lud śląski w oczach władz i Niemców był ludem pruskim, używającym tylko odmiennej gwary („wasserpolnisch“), kiedy germanizacya nie była jeszcze ujęta w system, przeprowadzany z wytężeniem przez wszystkie organy władzy, a centrum katolickie jeszcze nie istniało. Hasło narodowe, które w epoce kwitnącego demokratyzmu obiegło całą Europę, znalazło oddźwięk także na ziemi górnośląskiej. Nie wywołało ono tam na razie żadnych przewrotów, ani nawet silniejszego ruchu, lecz tylko pragnienie oddziaływania na lud i oświecenia go przez zwrócenie się do niego w jego własnym języku. Pierwszą próbą był bodaj „Ty-