Strona:Opis ziem zamieszkanych przez Polaków 1.djvu/416

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


często i nie okazując im na ogół niechęci. W takich warunkach obie narodowości zbliżyły się do siebie, a następstwem tego było, że Polacy poddawali się nieznacznie prądowi asymilicyjnemu. W licznych polskich domach szlacheckich używano wtedy języka niemieckiego, wśród mieszczaństwa objaw ten był jeszcze częstszy, i ostatecznie dochodziło do tego, że dość liczne jednostki nie zdawały już sobie wcale sprawy z tego, do jakiej właściwie narodowości należą, a nie mniej liczne zniemczyły się zupełnie. I wśród duchowieństwa ten prąd asymilacyjny uwydatnił się silnie, a przyczyniła się jeszcze do jego wzmocnienia t. zw. walka „kulturna”, która zespoliła wszystkich katolików bez różnicy narodowości do obrony zagrożonych praw wspólnego kościoła. Równocześnie jednak ta sama walka wytworzyła, a przynajmniej uprzytomniła wszystkim silne przeciwieństwa między katolikami a władzami antykościelnemi i popierającą je inteligencyą wolnomyślną niemiecką. Zacieśniły się stosunki między katolikami Polakami i Niemcami, pod hasłami „centrum katolickiego”, a walka z przeciwnikami religijnemi zachęciła do bezpośredniego odwołania się do wierzącego ludu, do zainteresowania go sprawami kościelnemi i do szukania w nim oparcia. Usiłowano osiągnąć to przez wydawanie pism w języku zrozumiałym dla ludu, a więc przedewszystkiem w języku polskim, którym przemawia przeszło 75% tamtejszej ludności katolickiej. Rzecz oczywista, że wpływ, który wywierały te pisma, wychodził przedewszystkiem na umocnienie przewagi duchowieństwa, kierującego całą walką. Duchowieństwo to było w większej części pochodzenia polskiego, ale, jak już zaznaczono, nie zdawało sobie dostatecznie sprawy ze swojej narodowości. Głównym jego celem była obrona praw kościoła i swojego stanu; walczyło ono nie pod sztandarem polskim albo niemieckim, lecz pod sztandarem centrum katolickiego. Tymczasem centrum było bądź co bądź stronnictwem niemieckiem i dochodziło zwolna do uprzytomnienia sobie swego charakteru narodowego, a duchowieństwo, opierające się na niem, nie zawsze umiało odróżnić względy kościelne od narodowych i występowało często w duchu germanizacyjnym w sposób podobny, jak to jeszcze dziś widzimy na Górnym Szląsku. Zapewne te dążności germanizacyjne nie zawsze były świadome, ale bądź co bądź istniały i uwydatniały się silnie,