Strona:Opis ziem zamieszkanych przez Polaków 1.djvu/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Ludność miejska nie posiada żadnego wyraźnego typu, stanowi mięszaninę, w której zlewają się ze sobą potomkowie starych mieszczan, spolszczonych Niemców, niedawni przybysze ze wsi i szlachta podupadła, zmuszona do szukania zarobku na bruku miejskim. Każdy z tych żywiołów przyczynia się ze swej strony do nadania charakteru mieszczaństwu i każdy wnosi coś innego, a różnice nie zdążyły się jeszcze wyrównać i zrównoważyć. Dzisiejsze mieszczaństwo w Poznańskiem jest, jako całość, wytworem rozwoju stosunków w ostatniej ćwierci wieku, składa się z grup, które nie zżyły i nie zespoliły się ze sobą jeszcze. Najwybitniejszym typem jest stary mieszczanin-rzemieślnik, ruchliwy, krzykliwy, obrotny, zręczny, samolubny, mało przedsiębierczy, ostrożny, dobry pracownik, lichy kupiec. Spotykamy takich najwięcej w małych miasteczkach. W większych i samym Poznaniu wysuwa się coraz więcej żywioł nowy — obok mieszczan pochodzenia niemieckiego — fantazyjny, śmiały szlachcic i nie mniej śmiały, ale przebieglejszy syn chłopa i wychowanego w wielkiem środowisku małomieszczanina. Zamknięcie prawie wszystkich stanowisk urzędowych dla Polaków, sprawia, że wielu zdolnych ludzi z wszystkich stanów spływa do miast, wytwarza tam sobie egzystencyę, i w ciężkiej walce o byt, wyrabia się na dzielnych kupców i przemysłowców. Stąd też pochodzi, że dopiero od niedawnego czasu rozwija się bardzo silnie polski handel i przemysł, Niemcy nie zdołają, mimo pomocy urzędowej, sprostać nowemu współzawodnictwu, i miasta nabierają coraz więcej wyglądu polskiego. Z tych samych przyczyn, które złożyły się na szybki i wielki rozwój mieszczaństwa, zwiększa się stale liczba inteligencyi polskiej po miastach. Młodzież wykształcona, o ile nie wstępuje do stanu duchownego, niema nadziei na objęcie w spuściznie własności ziemskiej, ani ochoty do handlu i przemysłu, garnie się, wobec systematycznego wysyłania wyższych urzędników, a nawet nauczycieli gimnazyalnych, jeżeli są Polakami, w okolice czysto niemieckie, od laty kilkunastu do zawodów uczonych, dostępnych dla wszystkich, a zadawalając się z konieczności skromnemi warunkami życia, wypiera powoli, ale stale, adwokatów, lekarzy, aptekarzy niemieckich. Ze znacznem zwiększeniem się liczby wzrasta znacznie i wpływ tej inteligencyi miejskiej w kraju, i punkt ciężkości w kierownictwie po-