Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/485

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   471   —

„Tutaj, braciszku, mieszka pudło stare:
Raczej-ci zniesie szubieniczną karę,
Niż choć grosz jeden da wydusić z siebie,
Lecz ja z niej dzisiaj dwanaście wygrzebię,
A nie, to wraz ją pozwiem do urzędu,
Chociaż żadnego nie jest winna błędu:
Lecz weź to sobie za przykład czem prędzéj,
Inak nie dojdziesz nigdy do pieniędzy“.
I kat zapukał do mieszkania wdowy:
„A wyłaź-że raz, ty grzybie morowy!
Ha! ponoś mnich tu czy ksiądz na kwaterze?“
„O nieba!“ — krzyknie — „któż tam bije w dźwierze?
Czegoż, panowie, chcecie? Bóg was wspieraj“.
„Mam tutaj pozew na ciebie — otwieraj!
Klątwą jej grozi, jeśli jutro ona
Nie będzie w sądzie archidyakona,
Gdzie na niejedno odpowie pytanie“.
„Tak mi dopomóż, Jezu Chryste Panie!
To być nie może! już to dawna pora,
Jak na tem łóżku leżę ciężko chora;
Nie mogę jechać ani zrobię kroku —
Umrę na miejscu, tak mnie kłuje w boku.
Może na piśmie podacie mi sprawę?
Oddam obrońcy, aby zasiadł ławę
I odpowiadał na wasze zarzuty“.
„Ha! zobaczymy!“ — kat odpowie kuty.
„Dwanaście groszy! a uwolnić da się;
Mój profit bardzo w tem mały, a zasię
Pan mój największy ma z tego pożytek.
Dwanaście groszy! śpiesz-że się! nasz wszytek
Czas wymierzony! bądź-że nieco prędsza!“
„Dwanaście groszy! Maryjo najświętsza!
Tak mnie od grzechów wybaw i od nędzy!
Nie wiedziałabym, skąd tyle pieniędzy
Wziąć, choćby chciano obdarzyć mnie światem!
Stara-m i biedna! Nie bądźcie mym katem,
Okażcie litość, jam litości warta!“
„Nie! raczej pójdę“ — rzecze kat — „do czarta,
Niż ci przebaczę, choćbyś umrzeć miała!“
„Bóg mi jest świadkiem, żem niewinna cała!“
„Dawaj pieniądze! lub, na świętą Florę!
Wnet ci tę nową patelnię zabiorę
Za dług z tej nocy, wiesz, aniele drogi,
Kiedyś mężowi przyprawiała rogi.
Grzywnę za ciebie wyłożyłem wtedy“.
„Niech Bóg mnie chroni od nieczystej biedy!
Czy jako żona czy wdowa ni razu
Przed wasz trybunał nie miałam rozkazu,