Strona:O ontologicznej beznadziejności logiki, fizykalizmu i pseudo-naukowego monizmu wogóle.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wego przynajmniej — skupionych w „Wiener Kreis’ie” i materjalistach mniej lub więcej prymitywnych w rodzaju Lancelota Hogbena i amerykańskich behaviorystach; do tego dołączają się subtelniejsi fizykaliści, którzy zamykają kółko, wracając do psychologizmu, czy idealizmu fizykalnego, t. zn. formuły: są przeżycia i przyporządkowane im grupy symboli.
Whitehead usiłuje uniknąć bifurkacji przez wprowadzenie jednorodnego pojęcia zdarzenia, jako pojęcia pierwotnego; w dalszych pracach wprowadza jednak pojęcie „aktualnej istności” (actual entity), którą mogą być zarówno żywe stwory, jak i elektrony. Zdarzenie rozdwaja mu się przez nazwanie aktualnego stanu ciała „zdarzeniem spostrzegającem”, a ciało w czasie staje się „spostrzegającym przedmiotem”. Uderzająca analogja do pseudo-monistycznego wybrnięcia u Kotarbińskiego, który istoty żywe nazwał „rzeczami doznającemi” i w ten sposób zamienił świat na jednorodną w swej istocie masę rzeczy. Pogląd ten styka się z psychologizmem, o ile własności rzeczy nazwiemy elementami czy jakościami, a rzeczy związkami. Russel stworzył „neutralną materję”, ale za cenę wielkich zaprzeczeń oczywistościom niezaprzeczalnym: sprowadzenia istnienia osobowości do gramatyki, istnienia jakości na równi z elektronami w mózgu jako zupełnego pêle-mêle, braku różnicy istotnej między wspomnieniami, a jakościami aktualnemi, „żywemi”. Są to zbyt wielkie poświęcenia za uzyskanie werbalnego czysto monizmu. Wittgenstein, przy pomocy pojęcia „faktu” wyeliminował podobnie jak Whitehead, osobowość, aby następnie mówić o zdaniach i logice, które są też faktami, ale nie wiadomo skąd się wzięły w świecie bezosobowym, w którym osoby są fikcjami, — fikcjami ale czyjemi, dla kogo i w stosunku do czego? Wszystko to są koncepcje zrobione na wzór fizyki i logiki i dlatego, przez swą pojęciową jednorodność nie są one zdolne do opisania świata takim, jakim jest, t. j. oczywiście dwoistym, ale przez to bynajmniej nie iracjonalnym. Sądy wypowiedziane tu o wymienionych autorach nie ograniczają się do tych kilku zdań, tylko opierają się o większe prace, a mianowicie o Kotarbińskim, Whiteheadzie i Wittgensteinie. W przygotowaniu jest praca o Rudolfie Carnapie.
Dziwny jest stosunek logistyków do problemów filozoficznych, które możnaby, bez żadnej metafizyki w złem znaczeniu, t. j. bez idealizmu, hypostaz i wszelkich werbalnych właśnie monizmów, określić jako następujące zagadnienia: 1) stosunku poglądu psychologistycznego, którego, jako części Prawdy Absolutnej o Istnieniu odrzucić nie można, do poglądu fizykalnego, który również narzuca się nam jako konieczny częściowy opis istnienia, pewnego wycinka jego,