Strona:O ontologicznej beznadziejności logiki, fizykalizmu i pseudo-naukowego monizmu wogóle.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ganiom każdej fizyki, a odwrotność tego procederu, t. j. konstrukcja żywego stworu z materji martwej, nawet indeterministycznej, jest niemożliwa. Chyba, że nadamy jej cząstkom życie — ale wtedy jesteśmy monadystami, a nie fizykalistami czystymi. Tajemniczość zaś cząsteczki fizykalnej t. j. rozciągłości w ruchu i monady, niezależnie od kwestji sprowadzalności, jest tego samego stopnia, bo i w jednym wypadku i drugim problem najjadowitszy: aktualnej nieskończoności tak w małości jak i w wielkości pozostaje nierozstrzygniętym. Podobno i logika, jak to przypuszczałem, rezygnuje z rozważania zagadnień z nim związanych.
Mimo, że materjaliści opierają się na niespełnialnych obietnicach przyszłych doświadczeń, które nigdy nie nastąpią, część logików, wychodząc nota bene z psychologistycznego poglądu, t. zn. z bezpośrednio danych, a następnie odwracając twierdzenie o sprowadzalności poglądu fizykalnego do poglądu psychologistycznego, twierdzi zupełnie gołosłownie, że wszystkie pojęcia poglądu psychologistycznego dadzą się sprowadzić do pojęć poglądy fizykalnego, co jest oczywistym fałszem. Przedmiot bowiem rzeczywisty, a dalej pochodny od niego w prostej linji elektron, mogę określić jak skrót pojęciowy dla następstwa moich aktualnych, lub pod pewnemi warunkami mogących nastąpić przeżyć, przyczem warunki te będą również pewnemi przeżyć tych następstwami, ale żebym nie wiem jak podstawiał za czerwone np. jakieś drgania, to czerwonego jako takiego nie usunę. Może być tu mowa o przyporządkowaniach, ale nie o zupełnej sprowadzalności, polegającej na eliminacji przez podstawienia. Ten stan rzeczy wyraża to, że cielesna osobowość jest rzeczą pierwszą w istnieniu, a reszta to wszystko jej pochodne różnych rodzajów. Twierdzenie więc, że w t. zw. „języku fizykalnym ” — zaznaczę, że według mnie język jest jeden, a zato są różne terminologje zależnie od odpowiednich dziedzin — mówić można o wszystkiem tak, jak w psychologistycznym, jest jawnym fałszem i góry całe znaczków i kalkiulowych zasad na to nic nie pomogę. Dalej następuje u wiedeńczyków, oparte na tym fałszu, przejście do materjalizmu, czy też subtelnego fizykalizmu uznanego za jedyny sensowny, bo sprawdzalny pogląd i wyeliminowanie — mimo wyjścia z bezpośrednich danych — to jest najdziwniejsze t. zw. „cudzych przeżyć” (a swoich nie — więc chyba solipsyzm machowski?) i traktowanie zachowaniowe (behaviorystyczne) wszelkich żywych stworów, jako jakichś agregatów przedmiotów fizykalnych („naukowych przedmiotów” Whiteheada), martwych cząsteczek dowolnego stopnia sublimacji poglądu fizykalnego. I ten fantastyczny wprost jako metafizyka światopogląd oparty jest na logi-