Strona:O literaturze rosyjskiej i naszym do niej stosunku, dziś i lat temu trzysta.djvu/083

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


fakturę nawet, t. j. styl i formę, nie mówiąc o krańcowości poglądów, wywodzą nasi krytycy od Dostojewskiego i Tołstego. Przybyszewski, chociaż Wielkopolanin i wedle własnego zapewnienia »Biesów« Dostojewskiego nie czytał, gdy w Dzieciach Szatana (!!) swego nadczłowieka, nowego Piotra Werchoweńskiego i Stawrogina w jednej osobie, kreślił — musiał romans rosyjski znać, choćby z opowiadań kolegów, gdyż i fabuła i szczegóły nadto są zbliżone, aby to miało być skutkiem prostego trafu. Realizm, pesymizm, smutek bezbrzeżny u naszych »schyłkowców« zaliczają krytycy, może zbyt pochopne, na karb wpływów literatury rosyjskiej.
W każdy sposób lody nieczułości, obojętności wzajemnej i na polu literatury powoli zaczynają pękać. Dziś, kiedy nowa Rosja z gruzów dawnej się wyłania, kiedy głosy zewsząd jej »zwiastuią wolność, jak żórawie wiosnę«, przeciw zbliżeniu się i wzajemnemu poznaniu na polu umysłowym przeszkód walnych stawiać już nie wolno więcej. Oby w tym przejściu, przy formowaniu nowych poglądów na życie umysłowe obu najwybi-