Strona:O kogucie i lisie (1933).djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   6   —

Wstał wnet z krzesła gniewny srodze:
— Co to? czy was może głodzą?... wszak są kostki na podłodze... — I wymyślać zaczął srodze...
Z paszczy płyną brzydkie słowa, aż się starszy z wstydu chowa, z wstydu, że ten jego tata, sam nie wiedzieć co wyplata... Ale wkońcu umilkł przecie i pomyślał: Wszak na świecie, wszędzie już jest zwyczaj taki... Trzeba żywić te pokraki...
Ku drzwiom wzywa swą gromadkę... Biegną, otaczają tatkę... Ten namyśla się głęboko, potem mróży jedno oko, łapę jedną w górę wznosi i nowinę taką głosi:
— Patrzcie — oto tutaj górka, na niej mieszka biała kurka i kogucik tłuściuteńki, o! i wcale nie maleńki...