Strona:O kogucie i lisie (1933).djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   8   —

Kogut wyszedł pewnie z domu — zajdę przeto pokryjomu i wnet złapię jego żonę — kurę biało upierzoną...
I będziecie mieli jadła! to smaczniejsze jest od sadła...
Głośno cieszą się lisięta, toć to wielkie będzie święto, gdy tatulo kurkę zdusi... każdy pomódz też coś musi...
A więc jeden ogień robi, do pieczenia już sposobi, drugi sos przyrządzać będzie i cebulkę wnet posiędzie...
Trzeci stawiać ma talerze, czwarty za nic się nie bierze: tak leniwy jest jak tata... figle tylko ciągle płata...
A tymczasem lis nasz stary, worek wziął na swoje bary, worek duży na tę kurę, kwoczkę młodą białopiórą...
I wyruszył wnet na łowy, aby przynieść żer gotowy...