Strona:O kocie, który sam chadzał na przechadzkę.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Co mnie to obchodzi? — odpowiedział kot. — Bylebym miał moje miejsce w jaskini przy ogniu i trzy razy dziennie moje ciepłe, białe mleko, a nie dbam o to, co uczyni mąż lub pies.
Nad wieczorem, gdy mężczyzna z psem weszli do jaskini, opowiedziała im kobieta historję umowy; a kot siedział przy ogniu i uśmiechał się.
Wtem mężczyzna odezwał się:
— To dobrze, ale on nie zawarł umowy ze mną, oraz z żadnym mężczyzną po mnie.
Potem zdjął parę swych skórzanych butów i wziął swój mały toporek kamienny (razem trzy), i przyniósł kawałek drzewa i siekierę (wszystkiego razem pięć) i ułożył te przedmioty w jednym rzędzie, i rzekł:
— A teraz zawrzemy naszą umowę. Jeżeli nie będziesz łapał myszy, gdy jestem w jaskini, po wszystkie, wszystkie czasy, to ja będę ciskał za tobą temi pię-