Strona:O Krasnoludkach i żelaznych górach (1929).djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 18 —

się zemścić umówili i nieszczęście sprowadzili...
Bo gdy Olaw wszedł na drogę, by krainę ujrzeć błogą, wnet zobaczył dziewic grono, które tłumnie otoczono...
A na przodzie jak lilija na rumaku k’niemu wzbija cudna jakaś piękna pani, a wokoło jej poddani... Konia za nią karzeł wiedzie, mnóstwo dziewic jest na przedzie...
Stanął Olaw przy tym cudzie, przy tym jasnym ziemi ludzie i zachwytem wielkim zdjęty, patrzał niby w obraz święty...
— Pójdź ty chłopcze, dzielny, młody... pójdź, należą ci się gody... Jam jest owa kobiecina, owa biedna starowina, co siedziała tuż u góry, gdzie żelazne były mury...