Strona:O życiu, dziełach i zasługach Ks. Piotra Skargi.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Wszystko zjemy i przeczęstujemy. Sąsiad do sąsiada chodząc, jeżdżąc ziemianin do ziemianina, dom wszystek wyniszczą, zjedzą, spiją, zdepczą końmi... I tak dzieci wychowują i synów nauczają do strat, marnotrawstwa, próżnej chwały. Im kto lepiej częstuje, lepsze wino roztacza, im więcej sług chowa, tem większy i dostojniejszy szlachcic. Jedzą z nim, piją, chwalą hojność, dostatek; a gdy wioski mu w długach zabiorą, ucieka każdy od niego. I tak siebie gubią, rodziny swe, królestwo niszczą. Nie na toć Bóg dał majętności. abyś wszystko zjadł i jako wielki błazen rozrzucał, ale abyś ubogich karmił, ojczyźnie służył. Co aksamitów, kitajek i jedwabiów podrze Polska, można by za to obronne zamki budować, kościoły, szpitale i nędzę ludzką zaopatrywać“.
Zbytkami, wystawnością bezmierną, a nie cnotą, pracą, zasługą, dodawano sobie powagi i znaczenia. Nastał zwyczaj jeżdżenia we wspaniałych powozach, zaprzęganych w sześć koni, więc Skarga na to:
„Jeśli to nie szaleństwo sześć koni zaprzęgać, a dwa uciągnąć mogą“.
Ten zbytek, to marnotrawstwo gubi lekko-