Strona:Oświęcim - pamiętnik więźnia.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


silny i odporny psychicznie, moralnie. Duże takich silnych, nie do złamania chodzi po tym obozie. Przeważnie są milczący, skupieni w sobie, czasem nawet trochę skryci, mają wolę utkwioną w to jedno: przetrwać!... To są charaktery. U nas w Polsce, jak widać, dość rozpowszechnione zjawisko. Przetrzymają, jeśli nie wpakują im kuli w łeb, jeśli obcasem nie wykruszą nerek.
Niema powodu do zwątpień, do załamania i depresji. Naród nasz jest mocny. Coraz bardziej też rozpowszechnia się już przekonanie — i tego właśnie uczy Oświęcim — że bierność i tchórzostwo od Niemców nie chronią. W obozach poginęły setki, może tysiące ludzi, którzy nie mieli nic wspólnego z żadną akcją polityczną, z żadnym działaniem przeciw Niemcom. W stosunku np. do małych miast i miasteczek polskich stosowano nieraz taką metodę: wywiezienie do obozu miejscowych lekarzy, dentystów, inżynierów, księży, nauczycieli — wogóle inteligencji. W stosunku do majątków w zachodniej dzielnicy Polski użyto metody wyrywania i wywożenia do niemieckich obozów — wszystkich właścicieli ziemskich. I w pierwszym i w drugim wypadku bywali to przeważnie ludzie obcy polityce, zajęci zawodową, zarobkową pracą lub majątkiem. Ta bierność polityczna nie obroniła ich. Tym mniej broni tchórzostwo. Zresztą tchórzostwo — jakże to przyjemnie stwierdzić! — nie leży jednak naogół w polskiej naturze... Tysiące ludzi, którzy wypełniali Oświęcim na rok mego tam siedzenia — nie, to nie byli tchórze! Nie płaszczyli się, nie skamłali, nie poniżali, jak to powiedział Jacek. Tchórze, donosiciele, szuje — to były jednostki.
Zdaje się, że w końcu wypisałem to wszystko, czego mi jeszcze brakło. Umieram dobrej myśli. Z wielką uciechą konstatuję teraz: nie złamali i mnie!... Bynajmniej! Ani na chwilę. Muszę umrzeć, jak Jacek, z mechanicznych powodód: ta nerka!
Ale będą żyli inni, przetrwa naród, powstanie Polska! Polska, której straszne cierpienia pod butem hitlerowskim sprawiły już, że się stanie teraz bastjonem, opoką, twierdzą w walce przeciw wszelkim zakusom naśladowania Niemców, przeciw wszelkiemu totalizmowi, ciemiężeniu i poniewieraniu człowieka... Powrócimy do najpiękniejszych z naszych tradycji...
Będzie Polska!


Uwaga wydawcy.
Pamiętnik ten powielony został w bardzo niewielkiej ilości egzemplarzy. Dlatego też żaden egzemplarz nie powinien być zniszczony przez jakieś tchórzliwe ręce. Niech każdy zeszyt obiega dziesiątki i setki czytelników, niech krąży aż do zupełnego zniszczenia, pełniąc swe zadanie w służbie polskiej informacji.
Przekazuj go dalej tylko ludziom całkowicie pewnym, ale zarazem takim, którzy zobowiążą się puścić pamiętnik dalej.
Kopr.
Kwiecień 1942 r.
Cena 3 zł.