Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 16 - Królestwo Polskie 1815-31.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Bardzo dobrze, podzielimy się zaraz robotą. Kto zna dobrze niemiecki?
— Ja! ja! — wołają głosy.
— Oto książka, — kto się podejmie powiedzieć nam coś o niej na przyszłem zebraniu?
— Ja! ja! — wołają głosy, wyciągają się chciwe ręce.
— To niedosyć: trzeba pomówić o tem z profesorem, niech nam wskaże, gdzie czego szukać. — A kto może, niech śpiewa na tę nutę; na ciebie liczymy, Adasiu.
— Spróbuję.
— A kto może, niech się uczy po angielsku: wielcy są tam poeci i wspaniałe dzieła.
— Dobrze, moi kochani, ale się posilcie — nawołuje gospodarz. — Herbata ostygnie! masło stopnieje, tak tu dziś gorąco! Uprzątnijmy ten bufet, a potem nam Frejent zaśpiewa!
— Potem? Czemu nie zaraz? Tylko pomóżcie chórem.

Hej! użyjmy żywota,
Wszak żyjem tylko raz!
Niechaj ta czara złota
Niepróżno wabi nas!
Hejże do niej wesoło!
Niechaj obiega wkoło,
Chwytaj i do dna chyl
Zwiastunkę słodkich chwil!


Chór brzmi donośnie i porywająco, zapomnieli o herbacie i przekąskach. Ale po śpiewie szturm do wędliny i chleba, aż miło! Młody apetyt odezwał się dzielnie.
A po posiłku znowu śpiewy, deklamacje, spory.

Młodości! ty nad poziomy
Wylatuj, a okiem słońca
Ludzkości całe ogromy
Przeniknij z końca do końca....