Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Ale czyż to pokuta żyć w miłości ludzkiej, mieć rodzinę kochającą, choć ubogą, własną chatę?
Modlił się o natchnienie, bo żal mu było porzucać tych ludzi, do których się przywiązał, a chciał dla siebie pokuty surowej, bez żadnego promyka szczęścia.
Odpowiedział więc nakoniec gospodarzowi swemu, że wielkie ciążą na nim grzechy, za które musi pokutować. Dlatego ich opuści — taki wyrok Boski.
I odszedł z błogosławieństwem, żegnany miłością i łzami.
Postanowił wrócić do rodzinnej wioski, przekonać się, co tam może uczynić dla nieszczęśliwych włościan.
Nikt go tutaj nie poznał: lata, ubiór i ciężka praca zmieniły wyraz twarzy i postawę, zresztą wiedzieli wszyscy, że zginął na wojnie.
Ojciec jego już nie żył, we wsi rządziła siostra, niemniej sroga i okrutna, i mąż jej, człowiek chciwy i surowy.
Zaczął namyślać się Korsak, co począć? Czy upomnieć się o ojcowiznę a odzyskawszy część mu przynależną, ulżyć losu poddanych? Dobrzeby to było, ale czy co odzyska? Dowiedział się od ludzi, że ojciec majątek cały zapisał siostrze, która zabezpieczyła się przezornie od wszelakich pretensyj. Więc któż mu słuszność przyzna? Ogłoszą go warjatem lub oszustem i będzie musiał opuścić te strony i ukrzywdzonym żadnej ulgi nie przyniesie.
Lepiej w chłopskiej sukmanie spełnić zaczętą pokutę.