Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


na drogę, a spotka księdza z Panem Bogiem, którego do mnie przysłał.
Wieśniacy ze zdziwieniem spojrzeli na siebie, ale natychmiast ruszyli się ku drzwiom, a już na drodze odezwał się dzwonek i prowadzony przez nich ksiądz przejezdny przestąpił próg lepianki.
Umierający leżał teraz nieruchomy, z zamkniętemi oczyma, bez oddechu. Nakoniec podniósł na księdza spojrzenie i odezwał się po łacinie:
Laudatur Jesus Christus. (Niech będzie pochwalony).
In secula seculorum. Amen. (Na wieki wieków) — odparł kapłan.
Obecni opuścili chatę.
Spowiedź trwała niezwykle długo — czyżby tak ciężkie grzechy ciążyły na tym pokutniku?
Dzwonek oznajmił wreszcie, że chory z Bogiem pojednany, przyjmuje sakramenta. W chwilę potem ujrzeli wieśniacy twarz księdza pobladłą ze wzruszenia, który przemówił do nich głosem drżącym.
— Oto święty pokutnik za winy — nie swoje.
Za czyjeż winy pokutował człowiek, który taką miłość pozyskał wśród ludu, cierpiąc i pracując z nim razem?
Dowiedziano się o tem po śmierci kapłana, który zostawił opisane to zdarzenie.
Kazimierz Korsak był synem właściciela wioski, w której umarł jako przybłęda-wyrobnik.
Opuścił ją przed laty, nie chcąc sądzić ojca, bardzo srogiego pana dla poddanych. Służył czas jakiś w wojsku, gdyż kraj potrzebował obrońców,