Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Oczyma wzgardy błyskał wokoło,
Jąkał obelgi i skargi.

— Przeklęty — wrzasnął — przeklęty boju!
Zburzę opryszków jaskinię!
Póty nie dotknę jadła, napoju,
Aż com zamierzył, uczynię!

Odkąd paniętom, wylęgłym w puchu,
Starzec na hańbę hetmanię,
Zagrzać do walki krwi w niewieściuchu
Nie jestem więcej już w stanie!

Jaż, com pomimo wrogów zagony,
Z upadku dźwignął ojczyznę,
Dziś w tym motłochu sam, opuszczony,
Świętą pokalam siwiznę?

Stała czerń, jakby morem owiana,
Każdy bezmowny, struchlały,
Tylko jednego oczy młodziana
Ogniem błyskawic gorzały.

Skoczył. — Wydobył z piersi głos gromu:
— Dość! — O, niech głową nałożę,
Niech — niech nie ujrzę rodziny, domu,
Tak mi dopomóż, mój Boże!

Nie takie nasi brali fortece,
Jak ta mieścina ladaco,
Za mną, kto mężny, leć, gdzie polecę!
Wrogi obelgę zapłacą!