Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Od Jasnej to Góry, jak słońce z za chmury,
Błysnęła nadzieja i wiara:
A męstwo i siła wraz z niemi wróciła,
Odwaga wróciła się stara.
I rycerz wytrwały w tryumfie już chwały
Zgromione rozpędza precz wrogi,
A kiedy w pogoni kord[1] zadrżał mu w dłoni,
Toń morska nie wróci go z drogi.
Lecz ciężkie to czasy, i krwawe zapasy
Wzywają do domu rycerza,
A wiek go nie łamie, nie nuży się ramię,
I serce młodzieńczo uderza.
Wtem, kiedy zwycięski, przez trudy, przez klęski
Stawiszcza gród stary zdobywa,
Twarz blednieć zaczyna i widzi drużyna,
Że głowa pochyla się siwa.
Więc smutni go męże, złożywszy oręże,
Do chaty wieśniaczej unoszą;
A króla posłowie na słomy wezgłowie
Hetmańską buławę przynoszą.
Wśród śmierci już cienia błysk smutny spojrzenia
Z pod drżącej mu strzelił powieki;
Wtem zarżał koń wrony — bohater strudzony
Snem cichym zadrzemał na wieki.

Marja Ilnicka.


  1. Szabla.