Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Rozmawiał on z wrogiem jako step daleki,
Dziś pragnie rozmowy już z Bogiem.

Tu jego już błonia, bogate tak w plony,
Koń stąpa drożyną zamkową;
Tam rolnik sędziwy swe orze zagony,
I nuci skowronek nad głową.

Rewera tak dawno nie widział już pługa,
Więc stanął: »Szczęść, Boże!« — zawoła,
I patrzył, jak czarna krajała się smuga,
I radość błyszczała mu z czoła.

I wzrok się promieni. Wtem rolnik się zwrócił,
Poznaje — pan jego wielmożny;
Więc skoczył od pługa i do nóg się rzucił:
— A witaj, hetmanie, w dzień zbożny.

— Nie hetman jam, bracie. Orz dalej swą rolę,
Orz śmiało, ja wracam do domu;
Tatarzyn już końmi nie stłoczy twe pole,
Ni Bohdan[1] przyniesie ci gromu.

I rolnik usłuchał, pług sprawił, gnał woły;
Pękł lemiesz, — patrzają — o święci Anioły!
Pług w ziemię się zaciął — ustawa;
Pod skibą hetmańska buława!

Podnieśli, śniedź starli — i podziw ich ima.
A rolnik przy pługu uklęka

  1. Bohdan Chmielnicki.