Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Było to w następnym roku po bitwie pod Beresteczkiem. Groziła wojna z Moskwą, która postanowiła zagarnąć Kozaków pod swoją opiekę i oderwać od Polski bogatą Ukrainę, tak bardzo jej potrzebną; — tumanił i groził zarazem Chmielnicki. Zdaje się, że sprawa całego narodu domaga się od wszystkich jedności: trzeba uchwalić podatki i zdobyć się na wojsko.
A sejm tymczasem — zamiast myśleć o obronie — marnował czas na sporach i pretensjach różnych prywatnych osób. Zarzucano królowi, że po bitwie beresteckiej nie ścigał Chmielnickiego, nie korzystał ze zwycięstwa. Choć temu nie był winien: wbrew jego woli i rozkazom rozeszły się z pod Beresteczka chorągwie, twierdząc, że ich służba i wojna skończone, że nieprzyjaciel więcej głowy nie podniesie.
Król był bezsilny i bardzo strapiony. Podobno zrobił mu to »na złość« Radziejowski, człowiek bardzo przewrotny i nikczemny, lecz wielki magnat, licznych mający stronników. Tam buntował na polu bitwy, tutaj wichrzył na sejmie na zgubę kraju i własną.
I tym sposobem nadszedł ostatni dzień sejmu, a nic nie uradzono o rzeczach najważniejszych.
Co począć?
Król prosi o przedłużenie sejmu na dni parę.
Na to zaczyna się wrzawa i spory. Jedni rozumieją, że inaczej być nie może, i gotowi się zgodzić, choć gniewa ich czas zmarnowany; inni dowodzą, że to być nie może — czas upłynął i sejm zamknięty.