Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Właśnie Chmielnicki ukazał się z boku, kiedy ujrzał w popłochu potęgę tatarską.
Nie tracąc chwili, rzucił się za nimi, by powstrzymać ucieczkę — to dla niego zguba!
Spienionego konia osadził przed chanem, chce przemówić, tłumaczyć, błagać.
Ale na jego widok wściekłość zawrzała w Tatarze, spojrzał na pierzchające hordy swoje, pozostawione łupy, pełne trupów wozy, na poległych wodzów, krewnych, dostojników, uczuł palący ból własnej swej rany i zgrzytnąwszy zębami, nie dając przemówić nieszczęsnemu sprzymierzeńcowi, rozkazał go przywiązać sznurami do konia, ręce skrępować w tyle i batami pędzić przed wojskiem, choćby na koniec świata.
Tym sposobem Kozacy zostali bez wodza i nie wiedzieli nawet, co się stało. Poległ Chmielnicki, czy się dostał do niewoli? gdzie jest i dlaczego w tak okropnej chwili opuścił swoje wojska?
Bronili się czas jakiś, wreszcie ustąpili z pola, ukryli się za szańce, które sypali z pośpiechem.
0 9-ej wieczorem walka ustała zupełnie. Z polskiej strony poległo tylko 700 ludzi! wróg potężny został złamany.
Rycerstwo polskie padło na kolana, na krwawem polu zabrzmiał hymn dziękczynny, z tysięcy piersi rwało się ku niebu »Ciebie, Boże, chwalimy!«
A Chmielnicki?
Zapóźno się uwolnił z rąk Tatarów, klęska dla niego była niepowetowaną. — Co pocznie?
Choćby duszę zaprzedać — nie ustąpi; musi znaleźć nowego sprzymierzeńca.